Strona główna » » MY PONNY AND ME
data dodania: 2009-06-26 15:09:32
Z Archiwum „G”
„MY PONNY AND ME”
A teraz będzie historia mała, którą się Polska epatowała.
Nawet sam Orłoś z przejęciem mówił, że w Skierniewicach koń się... nie zgubił;
Bo przywiązanie jest rzeczą trwałą. Oto, co nocą pewną się stało.
Aż znad Bałtyku w piękne Bieszczady wędrował sobie duet ciekawy –
Polski Don Kichot bez złych intencji... (lecz za to przecież nikt nie zaręczy)
Włos kędzierzawy skrywał ramiona; pod nim kroczyła... namiastka konia.
Kowboj z czułością dbał o rumaka; choć rozkazywał, to wszak bez bata.
Dzielił się chlebem, głaskał po grzywie – obchodził się z nim prawdziwie tkliwie.
Czy tankowali po pubach obaj? Szkapa dla siebie prawdę zachowa.
A jeśli zwierzak pił już w kołysce – zahamowane miał funkcje wszystkie;
Nawet po dawce trunku niewielkiej, koń, mimo genów, będzie karzełkiem.
Kuc był posłuszny i bardzo grzeczny – tym się w pamięci miasta uwiecznił.
Pilnował pana, gdy spał pod sklepem, godząc się nawet na ścisłą dietę.
Jeźdźcowi nader smacznie się spało – był znieczulony mocną gorzałą.
Dla policjantów noc... nie conocna; w kłopot wpędzili się niemal do cna;
Jeździec schronienie „na dołku” znalazł; koń – ma aż cztery kopyta naraz!
Wieźć radiowozem go nie uchodzi; na oklep jechać też się nie godzi!
Mieli „niebiescy” łamanie głowy – jak zmusić konia, by wlazł na schody...
Mógł eksperyment kosztować drogo... więc wędrowano okrężną drogą,
Wolno, opornie - no bo bez gazu... i jeszcze ten brak... kierunkowskazów...
Czy w happy end ktoś z Was nie wierzy? Traper wytrzeźwiał, a mustang... przeżył!
* * *
Tak Skierniewice swój sukces miały...
Nie wiecie jaki? Bo... zaistniały!
balLADYna
(przedruk z „Angory” – 27.06.2003 roku)
Urząd Miasta Skierniewice
ul. Rynek 1, 96-100 Skierniewice
tel. (046) 834-51-00, fax: (046) 834-51-51
email: umskier@um.skierniewice.pl